Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

23 marzec 2019
Dzieje Sośnicowic w średniowieczu

Jak więc już wykazano, nauka historyczna nie jest w stanie podać daty powstania Sośnicowic. Pierwsze sensu-stricto wzmianki zródłowe, które ich dotyczą, pochodzą dopiero z księgi uposażeń biskupa wrocławskiego, tzw. "Liber fundationis Episcopatus Vratislawiensis". Starsza literatura przedmiotu, datowała najczęściej powstanie tej księgi na 1305 rok, natomiast niektóre nowsze badania sugerują, że mogła ona powstać, już w końcu XIII wieku.Przyjęcie tego ostatniego za pewnik, automa- tycznie stanowi potwierdzenie naszych rozważań, o wcześniejszej niż dotychczas sądzono lokacji tej osady. We wspomnianej księdze Sośnicowice wymieniono wśród nazw wielu innych miejscowości, które władze kościelne zestawiły w celach podatkowych. Znajdujemy tam stwierdzenie, że w wysoko położonym Sossnessowitz znajduje się 39 łanów zdatnych do odprowadzania dziesięciny dla biskupa, w wysokości 12 groszy z łana. Zaraz jednak dodawano, że wiele z tych łanów leży odłogiem, co prowadziło do wniosku, iż nie będzie można ściągnąć z nich przewidywanych świadczeń. Informacja ta wyrażnie dowodzi tego, że pomimo potencjalnych możliwości, Sośnicowice niezbyt się rozwijały. W pewnym stopniu, stanowi ona także poświdczenie naszych wcześniejszych rozważań, na temat tego, że Sośnicowice były jedną z tych osad, w których lokacja miejska się nie powiodła. Przyczyną takiego obrotu sprawy nie są bliżej znane. Można jedynie przypuszczać, że wiązało się to z niekorzystnymi warunkami przyrodniczymi, a tym samym brakiem chętnych do osiedlania się w takim miejscu. Za przyjęciem takiej interpretacji optuje też dalsza analiza interesującego nas ustępu w księdze. Zgodnie z zawartymi tam danymi, do naznaczania działek w Sośnicowicach użyto systemu łana frankońskiego. Według przelicznika zastosowanego przez F.Tschaudera, 1 łan (hufen) miał wynosić w tym przypadku 36 ha, stąd 39 łanów dawało razem 1404 ha ziemi. Było to znacznie więcej niż zwykle namierzano. Poza tym należy zaznaczyć, że ten sposób wydzielania działek wiąże się z południowymi i zachodnimi terenami Polski, oraz osadnictwem według wzorów niemieckich. Nie musi to jednak oznaczać, że mieszkańcy tak wyznaczonych osad pochodzili spoza ziem polskich. Jako na jeszcze bardziej istotne należy zwrócić uwagę na to, że ten typ łanu stosowano najczę- ściej w odniesieniu do terenów podgórskich, lesistych i piaszczystych. Tak więc jego zastosowanie w przypadku Sośnicowic było w pełni uzasadnione, choć i tak nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Wymierzone działki pozostały bowiem niezasiedlone, a Sośnicowice nie rozwijały się dobrze, nawet jako wieś. Śmierć Władysława, księcia opolsko-raciborskiego w 1281 r. spowodowała ostateczny podział jego księstwa na cztery dzielnice którymi władali jego synowie. Księstwo bytomskie przypadło w udziale Kazimierzowi (1253-1312), księciu bytomskiemu, a następnie jego następcom : Władysławowi, księciu bytomsko-kozie- lskiemu (1277-1352), oraz Bolesławowi, księci bytomskiemu (1332-1355). Podkreśla się, że księstwo to było tworem sztucznym pod względem politycznym, terytorialnym i kościelnym, stąd m.in. wchodziło w skład dwóch diecezji kościelnych : wrocławskiej i krakowskiej. Jedną z miejscowości które wchodziły w jego skład były właśnie Sośnicowice, jednocześnie podlegające władzy biskupów wrocławskich. Postępujący proces rozdrobnienia dzielni- cowego Polski, który na Górnym Śląsku osiągnął swe ekstremalne rozmiary, prowadził do osłabiania siły i jedności politycznej tych ziem. Sprzyjało to wzrastaniu obcych wpływów politycznych, na Górnym Śląsku, głównie czeskich. Właściwie jednynym korzyst- nym wynikiem takiego obrotu spraw było to, że każdy z książąt starał się na własną rękę pobudzać rozwój podległych sobie ziem. Tak więc fundowali oni wiele nowych kościołów, a nawet klaszto- rów a przede wszystkim nadal intensyfikowali akcję osadniczą. Wspomniane procesy nie ominęły również Sośnicowic, które po okresie niekorzystnych uwarunkowań końca XIII wieku, poczęły się ponownie rozwijać. Następowało to stopniowo w ciągu XIV stule- cia. Nie tylko przetrwały one jako osada, ale dzięki korzystnemu usytuowaniu i wielkości, przekształciły się w znaczniejszy ośrodek handlowy. W takim wypadku, Sośnicowice były zapewne głównym miejscem targowym dla całej pokrytej nieprzebytymi sosnowymi lasami okolicy. Szybko też zdobyły sławę jednego z ważniejszych centrów handlu bydłem i drzewem. Najpewniej, wówczas również doszło do wykształcenia się w Sośni- cowicach wielkiego placu targowego. Funkcjonował on następnie przez resztę średniowiecza, by w czasach nowożytnych przekszta- łcić się w dość pokażnej wielkości rynek. jego centrum było zarazem zbiegiem dróg do Raciborza, Gliwic, Kożla. W tym układzie nie powinno nas dziwić, że przyjmuje się, że większość przywilejów targowych Sośnicowice uzyskały właśnie wtedy, z rąk wnuka założyciela - Władysława, księcia bytomsko- kozielskiego. Tylko dzięki temu, że w pierwszej połowie XIV w. Sośnicowice stały się bardziej znaczącym lokalnym ośrodkiem gospodarczym, z biegiem czasu, ich nazwa coraz częściej zaczęła pojawiać się w żródłach. W 1355 r., po śmierci Bolesława, który był ostatnim przedsta- wicielem tej linii Piastów, księstwo bytomskie (w tym także Sośnicowice) znalazły się na przeciąg paru lat, w ręku Przemysława I Noszaka (1332-1410) księcia cieszyńskiego. Sprawował on nadzór nad księstwem, a także opiekę nad córką Bolesława bytomskiego Eufemią (1350-1411), zwłaszcza, że był ożeniony z jej siostrą Elżbietą. W 1364 r. doszło do małżeństwa Eufemii, z księciem niemodlińskim Wacławem (zm.1369 r.). W związku z tym, że Przemysław jako prawny opiekun księżniczki, nie był w stanie wypłacić należnego jej posagu, zdecydował się na inne rozwiązanie. Przekazał mianowicie jako wiano dla panny młodej połowę Gliwic, oraz Sośnicowice wraz z okolicznymi wsiami. W posiadaniu Piastów niemodlińskich, tj Wacława, a następnie jego brata Henryka (zm.1382 r.) Sośnicowice pozostawa- ły prawie dwadzieścia lat. Powyższa transakcja każe nam przypu- szczać, że Sośnicowice potraktowane w niej zostały, w pewnym stopniu jako doruwnujące Gliwicom i godne uposażenia księżni- czki. W każdym razie, w tym czasie były na pewno głównym ośro- dkiem całej okolicy. Jest to tym bardziej godne uwagi, że Gliwice właśnie wtenczas otrzymały mury obronne, co zasadniczo podnosiło ich rangę, jako miasta ufortyfikowanego. Podczas panowania nad tymi ziemiami książąt niemodlińskich, doszło do kolejnych zmian własnościowych, które objęły również Sośnicowice. Wiązały się one z układem na przeżycie, jaki zawarli w 1372 r. między sobą Henryk niemodliński i jego kuzyn, Bolko III opolski (zm.1382 r.). Był to typowy układ o wzajemnym dziedziczeniu na wypadek śmierci jednego z kontrahentów. Jego rangę wzmacniało potwierdzenie umowy przez cesarza niemie- ckiego i króla Czech, Karola IV, co miało miejsce w dniu "Matki Boskiej Gromnicznej", tj. 2 lutego 1372 roku. Zgodnie z jej treścią, dłużej żyjący książę miał zostać opieku- nem synów drugiego, oraz wyposażyć jego córki, dając każdej po cztery tysiące marek posagu. Porozumienie to nie miało jednak dotyczyć części Gliwic, oraz Sośnicowic i Prudnika, gdyż zostały one wyłączone ze wspomnianej umowy. Związane to było ze zobowią- zaniami finansowymi książąt opolskich, którzy mięli w tym czasie umowę zastawną z książętami cieszyńskimi, właśnie na owe trzy miejscowości. Wyszczególnienie w niej Sośnicowic, obok tak znacznych ośrodków jak Gliwice i Prudnik, należy uznać za kolejny dowód znaczenia tej miejscowości w końcu XIV wieku. Większość badaczy skłania się do tego, że Sośnicowice były w tym okresie tylko osadą targową. Nie można wszakże odrzucić hipotezy że jeżeli w zachowanych dokumentach epoki sąsiadowały obok tak znacznych miast jak Gliwice, że same również mogły posiadać prawa miejskie. Najprawdopodobniej wywodzono je z pierwotnej lokacji o takim charakterze z końca XIII wieku, o ile taka rzeczywiście miała miejsce. W praktyce byłoby to więc jedynie odnowieniem praw miejskich, w związku z rozwojem Sośnicowic. Jeżeli chodzi o fakt, że miejscowość stanowiła element przeta- rgowy jej kolejnych właścicieli, to można interpretować to dwojako : że wynikało to z jej małego znaczenia, bądz wręcz przeciwnie, że jej znaczenie powodowało, że mogła być punktem przetargowym. Wydaje się że bardziej właściwa byłaby ta druga interpretacja, zwłaszcza, że pierwszy zarzut możnaby postawić również Gliwicom, a przecież nikt nie neguje, że były one już wtedy miastem. W każdym razie tak czy inaczej, w drugiej połowie XIV wieku, Sośnicowice należały do ważniejszych ośrodków na obszarze pomiędzy Górnym Śląskiem a Opolszczyzną. W tym miejscu, osobnego omówienia wymaga kwestia, czy wspo- mniane w dokumencie z 2.II.1372 r. "Gliwicz" to rzeczywiście Gliwice, a "Suschwitz" to Sośnicowice, gdyż identyfikacja Prudnika (Neustadt) nie budzi żadnych wątpliwości. Większość badaczy, w tym autorzy zbioru "Lehns und Besitzurku- nden Schlesiens" skłania się do odczytywania "Suschwitz" jako Sośnicowice. Może to budzić pewne kontrowersje, ale ostatecznie jest do zaakceptowania. Znacznie bardziej problematyczna jest sprawa jednoznacznej identyfikacji nazwy "Gliwicz". Część badaczy sądzi z całą pewnością, że mamy tutaj do czynienia z Gliwicami, ale część identyfikuje ją z Gryzowem w powiecie nyskim. Sprawa komplikuje się tym bardziej, że w następnych dokumentach, nazwa Gryzów pojawia się już jednoznacznie obok nazw: Prudnik i Sośnicowice. Na podstawie przeprowadzonej analizy, można zaryzykować stwierdzenie, że w zródłach tego okresu, występują dwa zespoły nazw interesujących nas miejscowo- ści. W jednym wyszczególnia się Gliwice, Sośnicowice i Prudnik, a w drugim Gryzów, Sośnicowice i Prudnik. Za taką interpretacją przemawia również wyjątkowo skomplikowany stan ówczesnych stosunków własnościowych na Górnym Śląsku. Świadczyć o tym mogą także losy samych Gliwic, gdyż począwszy od 1370 r. miasto zostało podzielone na dwie części. Jedna z nich znajdowała się w posiadaniu książąt z cieszyńsko-oświęcimskiej linii Piastów, a więc wspomnianego już przez nas Przemysława I Noszaka. W tym układzie można jedynie domniemywać, że po krótkotrwałym okresie zastawu, Gliwice wymieniono w jakiś sposób na Gryzów, który odtąd zamiast nich figurował w dokumentach. Na mocy omówionej umowy, a po śmierci Henryka niemodlińskiego w 1382 roku, należące do niego domeny, w tym Sośnicowice, przeszły na własność książąt opolskich, w których ręku pozosta- wały przez następne kilkadziesiąt lat. Na razie jednak, gdyż już w rok póżniej, pożegnał się ze światem także drugi z sygna- ariuszy umowy, książę Bolko III. Zmusiło to jego brata i następcę Władysława Opolczyka (1330-1401) do starań o uzyskanie po nim spadku. W tym celu wykupił za jedenaście tysięcy groszy, pozostający ciągle w ręku Przemka cieszyńskiego zastaw,w postaci Gliwic, Sośnicowic i Prudnika. Było to częścią szerszego planu książąt opolskich którzy chcąc zyskać na znaczeniu, poczęli w końcu XIV wieku koncentrować swe posiadłości w tej części Śląska. Głównymi ich rywalami w tym dziele byli książęta cieszyńscy, którzy korzystając z poparcia Luksemburgów, również dążyli do powiększenia swoich posiadłości na Górnym Śląsku. Powyższe okoliczności najlepiej tłumaczą dlaczego Opolczykowi tak trudno było wejść w posiadanie księstwa niemodlińskiego, oraz odzyskać zastawione już dawniej przez jego brata dobra : Sośnicowice, Gliwice i Prudnik. Należy jednak podkreślić, że także w tej sprawie literatura historyczna nie zajmuje jednozna- cznego stanowiska. Autor pierwszego znanego opracowania dot. Sośnicowic, J.Chrząszcz uważa, że Władysław Opolczyk wykupił ten zastaw tj. Gliwice, Sośnicowice, Prudnik, za 11 tysięcy marek od Przemka cieszyńskiego. Natomiast J.Dąbrowski w przedwojennej "Historii Śląska", a za nim Z.Boras w "Książętach pisatowskich Śląska" uważają, że Opolczyk wykupił za 11 tysięcy kop groszy praskich (lub grzywien) dobra Prudnik, Sośnicowice i Gryzów, ale z rąk Przemka opawskiego. Trudno w takiej sytuacji o jednozna- czne wyciągnięcie wniosków. Wydaje się jednak, że będąc konse- kwentnym należy przyjąć interpretację J.Chrząszcza, zwłaszcza jeżeli już wcześniej przyjęliśmy sugestię o utożsamianiu "Gliwicz" z Gliwicami. W każdym razie, abstrahując od powyższych dywagacji, dla nikogo nie wydaje się jednak ulegać wątpliwości, że Władysław Opolczyk na początku 1383 r. po intensywnych staraniach wszedł w posiadanie księstwa niemodlińskiego, a także wykupił kilka zastawionych przez brata miejscowosci, w tym Sośnicowice. Popierający dotąd politykę Andegawenów w Polsce Władysław, książę opolski,nie cieszył się jednak zbyt długo nowymi nabytka- mi. Świadczy o tym dokument wystawiony w dniu 18 kwietnia 1383r. przez syna zmarłego Bolka, a już wówczas biskupa poznańskiego Jana Kropidłę. Dotyczy on potwierdzenia przez tegoż faktu, że jego stryj Władysław przekazał mu i jego braciom, za sumę 11 tysięcy groszy praskich dobra : Sośnicowice, Prudnik i Gryzów. Była to dokładna równowartość tej kwoty, za którą wcześniej Opolczyk wykupił te ziemie od Przemysława cieszyńskiego. W sumie więc była to dość dziwna transakcja, zwłaszcza że to raczej Jan Kropidło miał dług wdzięczności wobec Opolczyka, który pomógł mu w uzyskaniu godności biskupa poznańskiego. Jest to tym bardziej zastanawiające, że w zamian za te poparcie, książę ten zastrzegł dla siebie czerpanie części zysków z owej kościelnej synekury, aż do czasu spłacenia długów przez bratanka. Wspomniane niejasności można jedynie wytłumaczyć zobowiązaniami Władysława Opolczyka wobec dzieci zmarłego brata, a częściowo również przebiegłością i zachłannością obu książąt opolskich. W każdym razie, w dokumencie z 18 kwietnia 1383 r., obok tradycyjnie już wymienionych w tym kontekście Prudnika i Gryzowa, była także mowa o "kraju sośnicowickim" ("landt Soschneschowicz"). Jak sama tytulatura wskazuje, obejmował on nie tylko same Sośnicowice, ale także okoliczne ziemie i wioski. Najprawdopodobniej jego obszar pokrywał się z terytorium wchodzącym w skład parafii sośnicowickiej. Jak wiadomo ze żródeł kościelnych dotyczących opłat świętopietrza, była ona jedną z największych w tym rejonie. Jan Kropidło i jego bracia, nie wypłacili jednak stryjowi całej sumy w gotówce. Na początek przekazali mu tysiąc groszy praskich w gotówce, zobowiązując się do spłaty reszty dochodami z myta wodnego w Czarnowąsach nad Małą Panwią i Imielnicą. Dochody na obydwu tych rzekach czerpano m.in. ze spławu drewna z pobliskich lasów. Historię całej powyższej transakcji jeszcze raz przypomniał, i ostatecznie zatwierdził ze swej strony Władysław Opolczyk, w specjalnym dokumencie wystawionym w Opolu w dniu 10 listopada 1383 roku. Należy jednak zaznaczyć, że Przemysław cieszyński przy wydaniu znajdującego się w jego posiadaniu zastawu, m.in. Sośnicowic, zastrzegł sobie jednak pewne przywileje. Wynika to z dokumentu króla Wacława z 13 grudnia 1383 r., w którym dał on mu zapewnienie, że w zamian za przekazanie ksią- żętom opolskim Sośnicowic, Prudnika i Gryzowa przypadnie mu księstwo niemodlińskie. Jak z powyższego wynika, stan stosunków własnościowych w końcu XIV wieku, był w tym rejonie bardzo zagmatwany, stąd trudno także ustalić kolejnych właścicieli Sośnicowic. Kwestie te poruszył w szczegółowy sposób J.Horwat, w wydanej niedawno rozprawie pt.: "Księstwo bytomskie i jego podziały do końca XV wieku". Na podstawie przeprowadzonych badań, można jedynie powiedzieć, że tereny wokół Gliwic, a więc m.in. Sośnicowice wchodziły w skład ziemi gliwickiej, a ich właścicie- lami byli przedstawiciele opolskiej linii Piastów górnośląskich. Zgodnie z tym co już powiedzieliśmy, początkowo był to Władysław Opolczyk, a następnie jego bratankowie: Jan Kropidło (1360-1421) Bolko IV (1363-1437) i Bernard (1377-1455). Początkowo sprawowa- li rządy wspólnie, ale ok.1400 roku bracia podzielili się ziemiami ojca. Najmłodszemu z nich Bernardowi przydzielono księstwo niemodlińskie, łącznie z obwodem strzeleckim. Przypuszcza się, że w skład należących do jego ziem wszedł również tzw. "kraj sośnicowicki" wraz z samymi Sośnicowicami. Trudno powiedzieć coś bliższego o dziejach tej osady na przeło- mie XIV i XV wieku. Można jedynie przypuszczać, że musiała się ona raczej dobrze rozwijać, korzystając z ożywienia politycznego i gospodarczego, jakie wówczas miało miejsce. Szczególnie owocne było zwłaszcza usytuowanie na szlaku tranzy- towym biegnącym ze wschodu na zachód. Obok handlu,część mieszka- ńców zajmowała się z pewnością także rzemiosłem, wytwarzając na potrzeby okolicznych wsi. Niestety pojawiające się juz wcześniej oznaki zastoju, w pierwszej połowie XV wieku zaczęły przybierać na sile. Związane to było z tym, że na zachód od Sośnicowic nie zdołano dość skutecznie przeprowadzić trzebieży lasu, co w pra- ktyce oznaczało znaczne ograniczenie akcji osadniczej. W wyniku tego , niewielka ilość powstałych tutaj wsi, nie była w stanie stworzyć odpowiednio dużego rynku zbytu dla ewentua- lnych wytworów sośnicowickiego rzemiosła. Z kolei jego ekspansję w kierunku wschodnim uniemożliwiała konkurencja sąsiednich Gliwic. Wszystkie te okoliczności prowadziły w ostatecznym rozrachunku do stopniowej degradacji roli Sośnicowic jako ośro- dka miejskiego. Z tego względu nazwa Sośnicowice nie pojawia się w znanych nam dokumentach średniowiecznych zbyt często. W żadnym z nich nie występuje też wyrażnie jako miasto, czy środek władzy. Najpewniej, z tych samych powodów nie doszło równiez do ich ufortyfikowania się, choć istniała ku temu pilna potrzeba, w związku z licznymi wojnami, oraz szerzącymi się na Śląsku rozbojami. W tym układzie szczególnie niekorzystnymi efektami odbiły się na Sośnicowicach wojny husyckie na Śląsku, a zwłaszcza wojna lat 1430-1431 kiedy husyci zdobyli wiele miast śląskich a z Gliwic uczynili swoja główną siedzibę. Sośnicowice uległy wówczas poważnym zniszczeniom (m.in.spalono kościół katolicki) z których nie potrafiły się już podnieść. Powyższe uwarunkowania, stały się zapewne jedną z głównych przyczyn dla których zdecydowano o ich przekazaniu w ręce prywatne. Nie często bowiem zdarzało się, by książę wyzbywał się dobrowolnie dobrze prosperującej osady, a tym bardziej miasta. Przekazania Sośnicowic w ręce prywatne wraz z Łanami dokonał w 1435 r. Bernard, książę opolski. Obie te miejscowości otrzymał znany lekarz i doktor medycyny przeor Stefan Aleksander racibo- rski. Pojawił się on już jako świadek na dokumentach wystawio- nych w Strzelcach Opolskich, ale pozostaje on bliżej nieznany. W umotywowaniu tej decyzji sugerowano, że chodziło przede wszystkim o zatrzymanie "tego zasłużonego człowieka w kraju". F.Tschauder zauważa w tym kontekście, że sam fakt pozbycia się Sośnicowic przez ich dotychczasowego właściciela świadczy o ich małym znaczeniu. W świetle naszych dotychczasowych rozważań, trudno nie przychylić się do tej opinii, tym bardziej że w postępowaniu księcia trudno doszukiwać się jedynie bezintere- sownych motywów. Również J.Chrząszcz stwierdza, że Sośnicowice miały o wiele większe znaczenie dla administracji, gdy znajdowa- ły się w posiadaniu książęcym. Narzucająca się samoistnie w tym wypadku konkluzja może być tylko jedna, a mianowicie taka, że przejście Sośnicowic w ręce prywatne, w jeszcze większym stopniu przyczyniło się do upadku tej miejscowości. Na przeszkodzie rozwoju tego miasteczka, obok dotychczasowych utrudnień, takich jak ograniczenie lokalnym rynkiem zbytu itp., doszły nowe związane głównie z różnymi formami ograniczeń feudalnych narzucanych przez nowych panów tej ziemi. Stąd na przeciąg następnych lat Sośnicowice znikają ze żródeł historycznych. Pojawiaja się dopiero w 1447 r. w związku z rozliczeniami świętopietrza w archidiakonacie opolskim. Przy tej okazji należy przypomnieć, że Sośnicowice wchodziły od końca XIII wieku w skład dekanatu gliwickiego, który obejmował 21 przeważnie małych parafii. Jedną z nich była parafia pod wezwaniem św. Jakuba Starszego w Sośnicowicach. Zachowane dane na temat poboru dziesięciny w tejże parafii wykazują, że wynosiła ona 16 groszy, co świadczyło o tym, że w tym okresie wciąż należała do bardziej dochodowych i znaczących na ty terenie. Jedynie parafie Gliwice, Bojków i Łabędy mogły poszczycić się nieco większymi datkami z racji świętopietrza. Upoważnia nas do stwierdzenia, że w połowie XV wieku, parafia sośnicowicka była tak duża, jak każda z trzech wymienionych. Pośrednio świadczy to również, o zachowaniu w jakiejś formie istniejącego wcześniej tzw. "kraju sośnicowickiego". Jest to tym bardziej uzasadnione, że jego nazwę przywołuje także dokument z 19 kwietnia 1472 roku. Dotyczy on potwierdzenia przez wymienionych z nazwiska rycerzy z "krainy sośnicowickiej", że Łabędy wraz z zamkiem przynależą do "kraju sośnicowickiego" i pozostają własnością książąt opolskich. Jeżeli przyjąć powyższe informacje za wiarygodne, świadczyłoby to o tym, że tzw. "kraj sośnicowicki" obejmował bardzo duży obszar ziem, złożony z części póżniejszego powiatu gliwickiego i raciborskiego. Stąd wzięły się też przypuszczenia, że odpowiadał on także powstałemu w następnym okresie powiatowi sławięcickiemu, a już na pewno pewnemu jego wycinkowi. Wspomniany powyżej dokument, uważa się także za pierwszą wzmia- nkę świadczącą o powrocie tych ziem pod ogólne zwierzchnictwo ostatnich Piastów opolskich - Mikołaja II i jego brata Jana II Dobrego. Obydwaj książęta byli synami Mikołaja I opolskiego, rodzonego brata księcia "heretyka" tj. Bolka V (zm.1460 r.). Ich ojciec zmarł w 1476 r., a więc gdy byli jeszcze małoletni, dlatego władzę nad księstwem sprawowała początkowo wdowa po Mikołaju I, Magdalena, księżniczka brzeska. Po osiągnięciu pełnoletności i przejęciu władzy nad księstwem, przystąpili do realizacji planu jego powiększenia drogą zastawów i umów o dziedziczeniu. Dążąc do większej niezależności przeciwstawili się Maciejowi Korwinowi - królowi Węgier. Nie przyniosło to jednak spodziewanych rezultatów, ale nie osłabiło ducha książąt. Nie sprawiła tego również tragiczna śmierć Mikołaja II, który stracony został w majestacie prawa na rynku nyskim w 1497 roku. Co więcej, największe sukcesy w dzie- dzinie terytorialnego powiększania księstwa Jan II uzyskał właśnie dopiero po śmierci brata. Dzięki temu, w chwili swej bezpotomnej śmierci w 1532 r. administrowane przez niego ziemie były jednym z najpotężniejszych księstw na Górnym Śląsku. Należało ono także do lepiej rozwiniętych pod względem gospoda- rczym. W związku z tym, można sądzić, że również obszar "kraju sośnicowickiego" przynależał do ziem jemu podległych, choć oczywiście same Sośnicowice znajdowały się w rękach prywatnych. Wydaje się to tym bardziej uzasadnione, że tereny owe należały w przeszłości do jego przodków, stąd musiało mu zależeć na ich odzyskaniu. J.Horwat uważa, że dwaj ostatni Piastowie opolscy weszli w posiadanie Łabęd i kręgu sośnicowickiego w następujący sposób. W końcu XIV w. tereny na południowy-zachód od Gliwic posiadał Jan Scholastyk I (zm.1372 r.), książę oświęcimski. - 23 - Po śmierci tegoż, rządy nad tymi ziemiami, w tym Sośnicowicami przeszły na jego syna Jana II (zm.1376 r.). Zawarł on przed śmiercią układ na przeżycie z Przemysławem I Noszakiem, księciem cieszyńskim. Jego realizacja nie doszła jednak do skutku, ponieważ on po sobie syna i następcę Jana III (zm. 1405). Jako prawny opiekun małoletniego Jana III, Przemysław cieszyński sprawował jednak faktyczną władzę nad przynależnymi mu ziemiami. Stąd również, po rychłej śmierci Jana III, jego ziemie przeszły w posiadanie Przemysława Noszaka i jego potomków kolejno Przemysława II (zm. 1406 r.), oraz Bolesława. Sprawował on kontrolę nad całością ziem odziedziczonych po ojcu, aż do 1414r. kiedy doszło do ich podziału na skutek dojścia do pełnoletności jego bratanka Kazimierza. Wśród miast i ziem, które otrzymał ten książę, znajdowała się także połowa Gliwic i ziemi gliwickiej. Rządy tego księcia przetrwały do początków 1434 roku. Po śmierci Kazimierza rządy nad jego księstwem przejęli jego trzej synowie : Wacław, Przemysław i Jan. Jednakże ostatecznego podziału majętności dokonano dopiero w 1445 roku. Przemysław otrzymał wówczas osobne księstwo toszeckie z centrum w Toszku, oraz pewne wsie na terenie ziemi gliwickiej. Poślubił on Machnę (Małgorzatę), córkę Mikołaja I, księcia opolskiego, co upoważnia do przepuszczenia, że księżniczka ta wniosła mu jako posag Łabędy wraz z okolicznymi wsiami, oraz okręg sośnicowicki. Po śmierci pary książęcej ich dobra przypa- dły córce Małgorzacie, póżniejszej opatce klarysek we Wrocławiu. W 1493 r. na mocy rozporządzenia króla Czech Władysława księstwo przeszło w ręce podkomorzego królewskiego Jana Sokołowskiego, a następnie jego brata Pawła Sokołowskiego. W 1495 r. wydał on rozporządzenie, na mocy którego po jego śmierci ziemia toszecka miała powrócić w ręce książąt oświęcimskich. Jedynym jego spadkobiercą był brat wspomnianego Przemysława Jan IV (zm. 1497 r.), książę gliwicki. Zmarł on jednak szybko, a wdowa po nim księżniczka karniowska Barbara sprzedała dobra toszeckie Mikołajowi II i Janowi II Dobremu, książętom opolskim. Jak już powiedziano miało to miejsce na początku 1497 roku. Powyższą interpretację zdają się potwierdzać także zachowane źródła pochodzące z drugiej połowy XV wieku. Nazwa Sośnicowic jest w nich bowiem przywoływana przy okazji dokumentów wystawia- nych przez książąt oświęcimskich. Pierwszy z nich wystawiono w Toszku 12 marca 1462 r., drugi firmował Jan IV, książę gliwi- cki, a trzeci wystawił już w Opolu pod datą 12 lipca 1501 r. Jan II Dobry. Występowanie na pierwszym z nich Jana IV upoważnia do stwierdzenia, że książę ten był najprawdopodobniej przed 1482 r. właścicielem terenów na południowy-zachód od Gliwic, a więc przede wszystkim Sośnicowic. Warto w tym miejscu także przypomnieć, że w tym czasie książęta oświęcimscy byli właścicielami 3/4 Gliwic, i dużej części obszarów wokół niego. Podsumowując nasze rozważania na temat stanu posiadania książąt oświęcimskich, musimy też przypomnieć, że jeżeli na początku XV w. byliby oni właścicielami "kraju sośnicowickiego", to jeden z książąt opolskich, a mianowicie Bernard nie mógłby przekazać w 1435 r. Sośnicowic w ręce prywatne. Z tego powodu należy uważać, że książęta ci weszli w posiadanie interesujących nas ziem dopiero w póżniejszym okresie i w bliżej nie znanych okolicznościach. Tak więc podobnie jak wcześniej, braki żródłowe uniemożliwiają nam pełną próbę odtworzenia wszystkich zmian własnościowych u schyłku wieków średnich. W kontekście przywoływanych już dokumentów, w których występuje nazwa Sośnicowice, musimy postawić jeszcze jedno zasadnicze pytanie. A mianowicie takie, w jakich rękach znajdo- wała się ta miejscowość w okresie 1435-1497. Z pewnością ich pierwszym prywatnym właścicielem był przeor Stefan Aleksander raciborski. Co do tego jest zgodna większość żródeł i literatury przedmiotu. Nie wiadomo jednak jak długo trwało jego władztwo, a także komu przekazał swój spadek. Można tylko przypuszczać, że w przededniu śmierci przekazał Sośnicowice komuś ze swych bliskich lub dalszych krewnych. Wydaje się również, że ich władza nad tym terytorium, nie utrzymała się zbyt długo. Na podstawie fragmentarycznych wzmianek pochodzących z powy- ższych trzech żródeł, wiadomo bowiem, że przez ostatnie kilka- dziesiąt lat XV wieku, Sośnicowice znajdowały się w posiadaniu rodziny Herburtów. Świadczą o tym imiona trzech przedstawicieli tej rodziny, wymienione w kontekście własności Sośnicowic, w latach : 1462, 1473 i 1501. Kolejno byli to : Sambor, Jan i Fryderyk. Herburtowie należeli do najstarszych rodów zamieszku- jących na Śląsku. W latach 70-tych XIV w. doszło do jego podzia- łu na dwie linie. Jedna z nich nadal pozostała na Śląsku, natomiast druga, na mocy dokumentu Władysława Opolczyka przenio- sła się na teren województwa ruskiego. Nową główną siedzibą tego rodu stał się wówczas Felsztyn. Przyjmuje się, że Sośnicowice znajdowały się w ręku przedstawicieli pozostałej na Śląsku części rodu. Trudno jednak powiedzieć, jaką formę miała owa własność, ponieważ ostatni z nich tj. Fryderyk posiadał Sośnico- wice tylko w postaci zastawu. Na zakończenie naszych rozważań dotyczących dziejów Sośnico- wic w średniowieczu, możemy pokusić się o krótkie podsumowanie. W świetle najnowszej wiedzy, miejscowość ta powstała w połowie XIII wieku jako osada leśna z prawem do odbywania targu. Jednakże dokładana data powstania Sośnicowic nie jest znana. Ich założycielem był pan zwierzchni tych ziem Władysław, książę opolsko-raciborski. Wiele też wskazuje na to, że jeszcze przed 1300 rokiem Sośnicowice otrzymały prawa miejskie. Umownie przyjmuje się, że mogła to być forma ekwiwalentu dla księcia, za cofnięcie praw miejskich sąsiednim Sławięcicom. W związku z kumulacją niekorzystnych uwarunkowań, a zwłaszcza pechowym położeniem, Sośnicowice nie potrafiły jednak wykorzy- stać nadanego im przywileju. Z tego powodu nie rozwinęły się jako miasto. Niepowodzenia pierwszego okresu rozwoju sprawiły, że najprawdopodobniej zaginął pierwotny akt lokacyjny. Potwierdzeniem takiego stanu rzeczy są również najstarsze zachowane wzmianki żródłowe dotyczące tej miejscowości zachowane w Księdze Fundacynej Biskupstwa Wrocławskiego. Mówi się tam o istnieniu znacznych luk osadniczych na terenie Sośnicowic. Niewątpliwy regres w rozwoju jaki miał wówczas miejsce, został jednak niedługo póżniej przełamany. Dobitnie świadczą o tym okoliczności, w jakich Sośnicowice po raz kolejny pojawiły się w zródłach. Szczególnie wymowny jest tutaj zwłaszcza parafowany przez cesarza Karola IV z 1372 r. dotyczący zatwierdzenia umowy o wzajemnym dziedziczeniu pomiędzy księciem opolskim a niemodli- ńskim. Chodzi o to, że Sośnicowice wyróżniono w nim obok Gliwic i Prudnika, jako nie objęte umową, ze względu na zastawienie tych miejscowości u księcia cieszyńskiego. Usytuowanie Sośnico- wic tuż obok Gliwic i Prudnika, oraz sam fakt ich zastawienia, można bowiem potraktować jako jeden z przejawów dość dużego znaczenia tej miejscowości. Pod względem własnościowym, Sośnico- wice wraz z przyległymi wsiami, a póżniej także tzw. "krajem sośnicowickim" należały do kolejnych przedstawicieli Pisatów opolskich. Jednakże pretensje do zwierzchnictwa nad tym obszarem wykazywali również spokrewnieni z nimi książęta cieszyńscy i oświęcimscy. Stan taki trwał do 1435 r., kiedy Bernard, książę opolski zdecydował się przekazać Sośnicowice w ręce prywatne. Początkowo ich właścicielem był przeor Stefan Aleksander racibo- rski, a w drugiej połowie XV wieku rodzina Herburtów. Część badaczy widzi w decyzji księcia Bernarda, nie tylko motywy altruistyczne, ale przede wszystkim chęć pozbycia się tej miejscowości, w związku z jej ponownym upadkiem. Musiał on jednak nie być zbyt gruntowny, ponieważ zachowany z 1447 r. wykaz świętopietrza wykazuje, że parafia sośnicowicka była jedną z czterech największych w dekanacie gliwickim. Przejście Sośnicowic pod ogólne zwierzchnictwo książąt opolskich w końcu XV wieku, stanowiło kolejną cezurę w dziejach tej miejscowości, a zarazem efektowne zamknięcie dla niej okresu średniowiecza. Historia Sośnicowic w czasach nowożytnych. W epokę nowożytną, której początek umownie datuje się na początek XVI wieku, Sośnicowice weszły jako osada prywatna. Ten rodzaj własności przetrwał tutaj z niewielkimi modyfikacjami aż do połowy XIX wieku. Natomiast przeżytki feudalnego ustroju społecznego, w postaci tzw. obszaru dworskiego, przetrwały tutaj aż do początków XX stulecia. Począwszy bowiem od 1497 r. Sośni- cowice znajdowały się jako zastaw, w ręku sołtysa z Szywałdu /Bojków/ Fryderyka Herberta von Fullstein. Jak już wspomniano, z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że należał on do starego śląskiego rodu Herburtów. Dla dalszego rozwoju Sośnicowic szczególne znaczenie miało jednak to, że u schyłku XV wieku weszły one ponownie w skład państewka ostatniego Piasta opolskiego Jana II Dobrego (zm. 1532 r.). W ciągu kilkudziesięciu lat swych rządów, zdołał on stworzyć jedno z najpotężniejszych księstw na terenie Śląska. Pomimo tego, że nie było tam wielkich i ludnych miast, admini- strowane przez niego ziemie nalezały do najlepiej prosperujących pod względem gospodarczym. Głównym zródłem tej pomyślności, była mądra polityka ekonomiczna Jana II, który dbał o rozwój rolni- ctwa, hodowli, leśnictwa, a także górnictwa. Nagromadzone dzięki temu kapitały, ulegały jeszcze pomnożeniu dzięki odsetkom z licznych pożyczek, których udzielał, oraz oszczędności samego księcia. Długoletni okres pokoju i stabilizacji wpłynął również na polepszenie warunków rozwojowych Sośnicowic. Dzięki temu mogły one ponownie stać się centrum lokalnego handlu i rzemiosła, a tym samym zabiegać o uzyskanie wyższego niż dotychczas statusu prawnego. Ich prywatny charakter nie musiał być w tych procesach aż takim utrudnieniem, jak wielu mogłoby sądzić. Wynikało to z tej prostej przyczyny, że począwszy od 1435 r. kolejni właściciele Sośnicowic, nie byli w stanie uzyskać nawet małej części tego autorytetu, jaki zdołała wypra- cować poprzez wieki, władająca tymi ziemiami regionalna gałąż dynastii piastowskiej. Z tego względu, niekiedy nawet wbrew swej woli, musieli oni podporządkować się jej życzeniom i kaprysom. W tek konkretnej sytuacji, zwierzchność księcia przynosiła raczej korzystne rezultaty. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że właśnie wówczas Sośnicowice otrzymały prawa miejskie. W starszych opracowaniach występowało przekonanie, że Sośnicowice uzyskały prawa miejskie dopiero w 1526 roku. Miał je rzekomo nadać król Czech i Węgier, a póżniejszy cesarz Ferdynand I. Tymczasem już u progu naszego stulecia, na podsta- wie nowo odnalezionych zródeł, historyk J. Chrząszcz wykazał, że musiało to nastąpić znacznie wcześniej. Wspomnianym zródłem był odpis łacińskiego dokumentu wystawionego w dniu 8 września 1506 r. przez księcia Jana II opolskiego, a zachowany w księdze archiwalnej archiprezbiteriatu gliwickiego z 1728 roku. Jego treść stanowiła rodzaj poręczenia księcia dla proboszcza w Sośnicowicach, który udzielił pożyczki w wysokości 15 nowych groszy praskich "szlachetnemu Mikołajowi i jego małżonce". Tenże z kolei obiecywał, że zaciągnięty dług wraz z odsetkami, będzie spłacał co roku na św. Marcina. Poprzysięgał także, że w razie nie wypełnienia tego obowiązku, to wraz ze swymi chło- pami w Smolnicy podda się banicji kościelnej. Na zakończenie dodawano jednak, że w przypadku całkowitej spłaty długu, konsulowie miasta (die Konsuln der Stadt) powinni zdeponować go w swojej siedzibie (der Burg), a także zadbać o jego dalsze pomnożenie. Świadkami owego dokumentu byli: Jan Starszy z Prószkowa, Piotr Kokors i Jan Neuhaus. Najbardziej interesu- jąca dla nas jest oczywiście wzmianka o władzach magistrackich (consules), oraz ich siedzibie (arx). Świadczy to dobitnie o tym, że Sośnicowice musiały już wówczas posiadać prawa miejskie, zwłaszcza że były stolicą powiatu (districtus Sosni- schoviensis). Nie musi to jednak oznaczać, że były dużym miastem a wręcz przeciwnie. Stąd na najstarszej mapie Śląska, sporządzo- nej przez Marcina Hellviga jeszcze w pierwszej połowie XVI w., Sośnicowice zazanczono jako oppidum, tj. małe miasteczko. Wracając jeszcze do analizowanego przez nas dokumentu, należy zaznaczyć, że zgodność jego odpisu z oryginałem potwierdził w 1727 r. przeor Alexius Dworski z Rud Raciborskich, co uwierzy- telniono stosowną pieczęcią i podpisem. Przytoczone powyżej dane, oznaczają w praktyce, że Sośnico- wice jako miasto powstały najpózniej w 1506 roku, czyli że otrzymały prawa miejskie o conajmniej 20 lat wcześniej niż dotychczas uważano. Pomimo swych niepodważalnych podstaw i wczesnego rodowodu, pogląd ten nie od razu przyjął się w nauce, a zwłaszcza w powszechnej opinii. Niestety stan taki utrzymuje się częściowo do dzisiaj. Tym bardziej był on jednak nieznany przed 1939 rokiem. Jeszcze w 1926 roku, gdy przygotowywano broszurkę z okazji obchodów 400-lecia istnienia Sośnicowic (1526-1926!), autor części historycznej burmistrz Kluger,wskazał na rok 1526 jako oficjalną datę założenia miasta. Jego stanowisko spotkało się z uzasadnioną krytyką F.Tschaudera, który już w przywoływanym artykule z 1927 r. wykazał niewłaści- wość takiego sądu. Należy też zwrócić uwagę na fakt, że dla ówczesnych władz politycznych Sośnicowic i zwierzchnich, data 1526 była jedynie dobrym pretekstem, dzięki któremu możliwe było zorganizowanie kilkudniowych obchodów jego okrągłego jubileuszu. Nieporozumienia wokół daty powstania Sośnicowic jako mista wynikają z tego, że nie zachował się żaden dotyczący tego dokument. Z tego względu, przez bardzo długi okres czasu, wszyscy interesujący się tym problemem, zdani byli jedynie na zródła pośrednie i domysły. W pierwszym wypadku, opierano się najczęściej na monumentalnym dziele Felixa Triesta "Topographi- sches Handbuch von Oberschlesien" wydanym w 1864 roku. Inicjatywę jego przygotowania, jako opracowania zródłowego o Śląsku, rzuciły w połowie XIX wieku władze rejencji opolskiej. Jednak dla zrealizowania tego ambitnego planu, zaistniała potrzeba uzyskania wielu specjalnych danych. Do ich dostarczenia zobligowano specjalnym listem w tej sprawie z 1861 r. również władze Sośnicowic. Te jednak, nie dysponując odpowiednimi informacjami podały datę 1526 jako rzekomy rok założenia osady tj. lokacji i miasta, co następnie bezkrytycznie podano do druku u Triesta. Tak więc zawarta tam wskazówka, że Sośnicowice poja- wiły się na kartach historii dopiero w 1526 roku, i to od razu jako miasto jest błędna. W wyniku przeprowadzonej analizy zródeł możemy bowiem powiedzieć, że Sośnicowice istniały jako osada już od połowy XIII wieku. Natomiast jako miasto, przynajmniej od 1506 roku. W tym miejscu, w związku z naszymi wcześniejszymi wywodami, koniecznym się staje przeprowadzenie jeszcze jednego dokładniejszego wyjaśnienia. Dotyczy ono znacznie wcześniejszej niż dotychczas sądzono, kwestii datacji Sośnicowic jako miasta. Przyjęcie przez nas interpretacji zgodnie z która Sośnicowice otrzymały prawa miejskie, jako rodzaj ekwiwalentu za cofnięcie ich Sławięcicom, automatycznie przesuwa fakt miejskiej lokacji tej miejscowości na lata 70-te XIII wieku. Tak więc miejski rodowód Sośnicowic nie miałby obecnie 400 lat, a ponad 600 lat. W tym miejscu, trzeba jednak przypomnieć, że owa pierwotna lokacja Sośnicowic nie powiodła się, stąd przez następne 200 lat były one jedynie osadą wiejską z prawem do odbywania targów. Poprzez swe zaistnienie, owa lokacja stała się jednak zródłem tradycji miejskiej mieszkańców Sośnicowic, oraz podstawą poja- wienia się na tych ziemiach tzw. "sośnicowickiego kraju". W takim układzie w 1506 roku mielibyśmy do czynienia jedynie z powtórną lokacją miejską tej miejscowości, a tym samym zamknięciem okresu uporczywych starań jej mieszkańców. Na przełomie XV i XVI wieku stawało się to tym konieczniejsze, że wzrastające obciążenia feudalne, z każdym rokiem pogarszały realne warunki życia obywateli małego miasteczka, jakim Sośnico- wice pozostają do dzisiaj. Stąd jest tym bardziej oczywiste, że awansem Sośnicowic zainteresowani byli przede wszystkim sami ich mieszkańcy, oraz zwierzchni władca ziem na których leżały. Jak wiadomo, był nim wówczas Jan II Dobry, dlatego właśnie z jego imieniem łączy się akt lokacji miasta u progu XVI stule- cia. Pośrednim tego dowodem, może być fakt powszechnie znanej gospodarności tego księcia. Poza tym trudno sobie wyobrazić, aby z podobną inicjatywą wystąpił Fryderyk Herbert von Fulstein. Posiadał on Sośnicowice tylko czasowo w formie zastawu, stąd raczej dążył do ich doraznego wykorzystania, zapewne głównie finansowego. Najpewniej rujnacja miasta uciążliwymi świadczenia- mi, lub wręcz odwrotnie, jej znaczne ograniczenie przez powyższe zmiany prawne sprawiła, że zdecydował się on na odstąpienie Sośnicowic kolejnemu prywatnemu właścicielowi. W 1519 roku nabył je Wawrzyniec (Lorentz) Seidlitz von Tepliwoda, stąd przez następne 36 lat miasto znajdowało się w ręku tej rodziny. Od 1532 r. jego użytkownikami byli : Jerzy i Mikołaj Seidlitz, ale po śmierci Hartwiga i Karola Seidlitza, ich kuratorzy w dniu 15 pazdziernika 1555 roku sprzedali obszar "kraju sośnicowickiego" rodzinie Trachów. Podobnie jak w wypadku poprzedników, z powodu braków zródłowych, okres administracji Seidlitzów nad Sośnicowicami nie jest zbyt dobrze znany. Można jedynie domniemywać, że miasteczko miało utrudniony rozwój w związku z częstymi zmianami własnościowymi. Nie sprzyjały one stabilizacji i z pewnością pogłębiały niekorzystne tendencje, mające wpływ na jego funkcjonowanie. W okresie ich rządów miały miejsce ważne wydarzenia, które na przeciąg następnych kilkuset lat decydowały o obliczu tych ziem. Przede wszystkim, począwszy od 1526 r. panami Śląska stali się za pośrednictwem Czech Habsburgowie, w osobie Ferdynanda I-szego. Na razie nie mógł on zbyt wiele ingerować w sprawy księstwa opolsko-raciborskiego, ponieważ na jego czele stał potomek Pisatów. Sytuacja ta uległa zasadniczej zmianie po śmierci Jana II Dobrego w 1532 roku. Jego księstwo oddano wówczas w zastaw Jerzemu Hohenzollernowi, przy okazji przekształcając go w tzw. wolne państwo stanowe. Zachowano w nim dawne instytucje książęce, m.in. kancelarię i urzędników, ale pozbawiono najważniejszego elementu - własno- ści pierwotnej dynastii. Wydarzenia te musiały się odbić znaczącym echem również w Sośnicowicach, zwłaszcza że były one brzemienne w skutki dla całości ziem śląskich. Stąd zachowana w tradycji i niektórych zródłach wzmianka o tym, że w 1526 r. król Ferdynand I założył miasto Sośnicowice i uczynił je od razu stolicą powiatu, może być po części prawdziwa. Nie tyle jednak co do faktu powstania Sośnicowic, co raczej zatwierdzenia ich statusu prawnego jako miasta przez nowe władze zwierzchnie tj. dynastię habsburską. Mogła się z tym również wiązać próba sprowadzenia do niego nowych osadników, najpewniej z Czech. Jak już zaznaczono, na jesieni 1555 roku Sośnicowice wraz z tzw. "krajem sośnicowickim" znalazły się w ręku Jana Tracha z Brzezia. We władaniu tej rodziny pozostawały odtąd nieprzerwa- nie przez 146 lat, tj. aż do 1701 roku. Trachowie należeli do najstarszych rodów śląskich. Mógł się on poszczycić udokumento- wanym rodowodem sięgającym połowy XIII wieku. Interesująca nas część tego rodu na Śląsku, wywodziła się z Brzezia (Birkau) w powiecie raciborskim, skąd brała swój przydomek. Jednakże nazwę tej miejscowości zmieniono na niemiecką dopiero w końcu XVII wieku, gdy wyszła ona z ich rąk. Działalność Trachów na tych ziemiach wiązała się głównie ze służbą tej rodziny dla królów czeskich. Stąd Jan Trach nosił tytuł Landrechtsbesitzera" ("posiadacz praw krajowych"), ale dopiero w 1537 roku przyjęto go w szeregi szlachty śląskiej. Wydaje się jednak, że pochodzenie i polityczne oblicze Trachów, nie były zbyt wielkim szokiem dla mieszkańców Sośnicowic. Wiąże się to z szerszym zagadnieniem wpływów czeskich na Śląsku. Jak powszechnie wiadomo, wpływy czeskie na Śląsku były obecne na tych ziemiach od zawsze. Wynikało to z różnych uwarunkowań tych obszarów, które swymi korzeniami sięgały zamierzchłej przeszłości. Ich nasilenie nastąpiło po 1339 roku, kiedy król Polski Kazimierz Wielki zrzekł się Śląska, w zamian za rezygna- cję Luksemburgów z pretensji do Korony Polskiej. Wpływy czeskie ujawniały się przede wszystkim w polityce co polegało na coraz większym uzależnieniu tych ziem od ośrodka dyspozycyjnego w Pradze, ale także w kulturze. Ta ostatnia, z reguły miała wyższy poziom niż na reszcie ziem polskich, stąd szybko się przyjmowała. W dużym stopniu była to kultura niemie- cka. Powyższe uwarunkowania sprawiły, że górne warstwy społecze- ństwa posługiwały się językiem czeskim lub niemieckim, przy czym językiem urzędowym był wtedy czeski. Należy jednak zwrócić uwagę, że w tym czasie, nie różnił się on aż tak bardzo od języka staropolskiego. Było to dość istotne, ponieważ większość tutejszej ludności, używała na codzień języka polskiego. Dotyczyło to jednak głównie niższych warstw społeczeństwa. Ponadto w związku z kolonizacją, ludność niektórych wiosek mówiła także po niemiecku. W przypadku Sośnicowic, tutejsza ludność posługiwała się na codzień raczej językiem polskim. Dominacja języka czeskiego i niemieckiego wynikała także z tej przyczyny, że w tym rejonie Śląska język polski stosunkowo pózno przyjął formę pisaną, na skutek zerwania głębszych powiązań z resztą ziem polskich. Po raz pierwszy pojawił się szerzej w takim charakterze dopiero w latach 80-tych XVI wieku. Na zakończenie tej krótkiej dygresji, ale koniecznej dla lepsze- go zrozumienia epoki, warto jeszcze zwrócić uwagę na jeden z specyficznych aspektów ustroju feudalnego. Polegał on na tym, że koncentrował się on bardziej na podkreślaniu różnic w urodze- niu, niż narodowości. Umożliwiało to tłumienie poszczególnych nacjonalizmów, nie licząc wszędobylskiego antysemityzmu. W sumie pozwalało to na unikanie poważniejszych waśni narodowo- ściowych, co miało szczególne znaczenie na tzw. terenach przygranicznych, takich jak Śląsk. W 1531 roku, a więc na krótko przed swą śmiercią, Jan II Dobry nadał podwładnym swego państweka wielki przywilej, będący swoistą konstytucją księstwa opolsko-raciborskiego. Jak sam napisał we wstępie, zrobił to po to, aby prawa w jego księstwie były przestrzegane i sprawiedliwe dla wszystkich. Przede wszystkim jednak ustalał system sprawowania władzy po jego zgonie. Podobną drogą podążył kilkadziesiąt lat pózniej, właściciel Sośnicowic Jan Trach z Brzezia. W celu pozyskania i zaktywizowania swoich podwładnych, nadał on Sośnicowicom rodzaj "konstytucji gminnej" (Gemeindeordnung), tj. zbiór praw i obowiązków mieszkańców miasta. Przyjął on formę osobnego dokumentu, który wystawiono w niedzielę po św.Marcinie tj. w końcu września 1576 roku. Sporządzono go w języku czeskim i napisano na pergaminie, ale nie uwierzytelniono go pieczęcią. Dokument ten dochował się do naszych czasów, i jest jednym z niewielu dokumentów miejskich dotyczących Sośnicowic, a pocho- dzących z XVI wieku. Jak już wspomniano przy okazji omówienia zródeł, jego kopię zamieszczono w specjalnie wykonanym zbiorze dokumentów miejskich, który przyjął postać pergaminowej księgi własnoręcznie sygnowanej przez cesarza Karola VI w Wiedniu 19 stycznia 1733 roku. Zgodnie z postanowieniami owej "konstytu- cji gminnej", miasto Sośnicowice otrzymywało magistrat z burmi- strzem, dwóch doradców, sześciu ławników i urząd namiestnika (Vogtamt). Ten ostatni miał się zajmować sprawami hipotecznymi, rozpatrywaniem sporów, opieką nad sierotami, a także pełnić funkcję pierwszej instancji sądowej. Natomiast magistratowi powierzono nadzór policyjny, a w sądownictwie funkcję drugiej instancji. W razie niemożliwości pogodzenia stron we wspomnia- nych instancjach, sprawę miano przekazać do rozstrzygnięcia w sądzie pańskim. Jeden z ustępów omawianego dokumentu, przyzna- wał wszystkim mieszkańcom Sośnicowic, duży zakres wolności, co polegało na złagodzeniu lub zniesieniu części obciążeń feuda- lnych. W zamian za zwolnienie od robót przymusowych tj. pańszczyzny, czyli za tą wolność ("za tu wolnost"), każdy gospodarz miał płacić każdorazowemu panu Sośnicowic stosowną opłatę. Miała ona być dokonana na św. Marcina i wynosić 60 groszy, a raz w roku odpracować cztery dni pańszczyzny pieszej. Ponadto zastrzegł dla siebie ok.10% podatku, od każdej sumy uzyskanej ze sprzedaży przez swych poddanych pól i ogrodów. Rozumiejąc znaczenie browarnictwa dla dochodów miasta i jego obywateli, zezwolił na wystawienie przez nich browaru, prowadze- nie w nim produkcji piwa, oraz na jego sprzedaż. Jednakże zastrzegł sobie, że od każdej miary słodu, który był niezbędny do jego wytwarzania, płacić będą podatek w wysokości jednej ćwiartki tegoż słodu, a dodatkowo jeszcze 48 groszy. Wyprodukowane w ten sposób piwo, zezwalał sprzedawać w mieście i okolicznych wsiach, każdemu kto zechce je nabyć. W celu wyeliminowania obcej konkurencji, pod grozbą konfiskaty mienia, zabraniał na swych ziemiach handlu piwem producentom spoza Sośnicowic. W wypadku braku słodu, w pierwszej kolejności nakazywał zakupienie tegoż w jego własnych wytwórniach, a dopiero wtedy gdyby również on nie posiadał tego surowca, na jego zakup gdzie indziej. W sprawie innych rzemiosł wprowadził zapis, zgodnie z którym Sośnicowice otrzymywały prawo milowe. Polegało ono na tym, że na terenie miasta mogli sprzedawać swoje wyroby tylko tutejsi rzemieślnicy. Dla pełnego wykorzystywania możliwości rozwoju, nadał miastu także odpowiednie przepisy handlowe. Przewidywały one przeprowadzenie w czwartki cotygo- dniowego targu, oraz dwóch jarmarków rocznie, zgodnie z nadaniem cesarskim. W przypadku tych ostatnich, podobnie jak w innych tego rodzaju sytuacjach, miejscowi rzemieślnicy otrzymywali prawo do pierwszeństwa sprzedaży. Każdorazowo jednak musieli uzyskać na to zatwierdzenie pana. Poza tym, zgodnie z ówczesnym zwyczajem, pan miał prawo do konfiskowania towarów nie nadają- cych się do sprzedaży i zabierania części towaru dobrego, jako należnego mu podatku. Jeszcze raz należy jednak podkreślić, że jego obowiązkiem było natomiast zadbanie o to, aby kupujący najpierw skorzystali z produktów wykonanych przez rzemieślników z Sośnicowic, a dopiero pózniej wyrobów pochodzących spoza miasta. Podsumowaniem omawianego "Gemeindeordnung", było przyznanie tutejszym rzemieślnikom prawa do nieodpłatnego kszta- łcenia swoich dzieci w zawodzie rodziców. Zezwolono im także na wzajemne porozumiewanie się w sprawach związanych z prowadzeniem rzemiosła,oraz we wszystkich kwestiach dotyczących dobra miasta. Natomiast dla ewentualnych kandydatów na czeladników, którzy pochodzili spoza rzemiosła i miasta, przewidywano z góry ustalone opłaty za możliwość nauki i wykonywania zawodu. W sumie, "konstytucja gminna" Sośnicowic z 1576 roku, robi imponujące wrażenie. Staje się to tym bardziej widoczne, gdy uzmysłowimy sobie, że następowało to w chwili, gdy w sąsiedniej Rzeczpospolitej następowało zjawisko odwrotne tj dążność do ograniczania praw i wolności stanów innych niż szlachecki. Automatycznie nasuwa to pytanie, co skłoniło Jana Tracha do wydania tego dokumentu ? Niestety, nie można na nie udzielić chęć wkradnicia się w łaski tutejszej ludności. Mogły to być względy ambicjonalne, podyktowane pragnieniem stworzenia z Sośnicowic ośrodka większego niż były. Najbardziej wiarygodna wydaje się jednak wersja, sugerująca, że dużą rolę mogły w tym odegrać motywy religijne. Udowodniono bowiem, że początek ich panowania w Sośnicowicach, zbiegł się tutaj z pojawieniem się w mieście protestantyzmu. Nie można jednak podać dokładnej daty tego, kiedy to nastąpiło. Stąd umownie przyjmuje się, że miało to miejsce w 1555 roku. Tymczasem od chwili swego powstania, różne formy protestantyzmu szerzyły się w księstwie opolsko- raciborskim. Tak więc protestantyzm Trachów należy uznać za główną siłę sprawczą przeprowadzanych przez nich reform. Przy czym oczywiście ich celem było unowocześnienie systemu gospodarczego należącej do nich własności, tj. Sośnicowic i okolicy. Dużą rolę w tym względzie, odegrało też zapewne wykorzystanie przez nich wzorów zaczerpniętych z zachodu, gdzie system folwarczno-pańszczyzniany nigdy nie przyjął tak ekstrema- lnych i nieproduktywnych form jak na ziemiach polskich. Całość "konstytucji" umiejętnie dostosowano jednak do miejscowej specyfiki. Powyżej omówiony zbiór praw i obowiązków miejskich dla Sośnicowic, został następnie powtórzony przez spadkobiercę Jana- Pawła Tracha. Z tej okazji wydano w 1578 roku nowy dokument, który zaopatrzono w pieczęć Trachów. Jak wiadomo, tworzył ją odwrócony smok po stronie prawej, trzy skośne belki po stronie lewej i klejnot złożony ze strusich piór. Powtarzał on w większości treść poprzedniego dokumentu, ale z wprowadzeniem niewielkiej zmiany. Była ona jednak dość istotna, a dotyczyła tzw. prawa piwnego (Bierurbar) i miała charakter ograniczenia. W myśl obowiązujących wcześniej przepisów, mieszkańcy mogli sprzedawać piwo po wszystkich sąsiednich wioskach, mając tylko nakaz zaopatrywania się u pana w słód. Natomiast od wydania dokumentu z 1578 roku, pan stawał się ich głównym konkurentem w zakresie handlu tym produktem. Jego poddanym tj. mieszkańcom Sośnicowic, zakazano bowiem sprzedaży piwa po tych wsiach, w których założył on własne karczmy. W praktyce oznaczało to uszczuplenie zbytu piwa miejskiego, a tym samym dochodów kasy miejskiej. Najprawdopodobniej sprawy miały się tak, że Trachowie widząc duże możliwości zarobku na produkcji i handlu piwem, postanowili przejąć dla siebie, większą część zysków niż pierwo- tnie planowali. Stabilizacja własnościowa, oraz przemyślana polityka nowych właścicieli Sośnicowic sprawiły, że w mieście i jego najbliższym sąsiedztwie pojawiły się oznaki powolnego ożywienia gospodarczego. Wiązało się to również z tym, że Trachowie popierali nie tylko tradycyjne rzemiosło i lokalny handel, ale przypuszcza się że prowadzili także próby z wydoby- ciem rud żelaza i ich przetwarzaniem w hutach. Oczywiście wszystko w oparciu o miejscową bazę paliwowo-surowcową. Pewne przesłanki zdają się wskazywać, że w tym celu sprowadzili do Sośnicowic nowych osadników. Ulokowano ich w dwóch nowo powstałych osadach : Trach-hammer, gdzie wydobywano rudę, oraz Kuzniczce, gdzie ją przetapiano. Ta ostatnia była jedną z najstarszych na Górnym Śląsku. Inicjatywa Trachów w tej dzie- dzinie nie była odosobniona, gdyż zachowane z tego okresu dokumenty, świadczą o ogólnym wzroście zainteresowania tego rodzaju działalnością w niedalekim sąsiedztwie Gliwic. Druga połowa XVI wieku upłynęła więc Sośnicowicom na wzmożonej aktywności ekonomicznej, której celem było stworzenie trwalszych niż dotychczas zródeł pomyślności miasta. Następował także wzrost liczby ludności Sośnicowic. Według szacunkowych danych, w 1576 roku liczyły one ok. 500 mieszkańców, tj. tyle co Srebrna Góra, a więc niż np. Mikołów,który miał wtedy tylko 300 mieszka- ńców. Był to całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę na ogół niską liczbę mieszkańców górnośląskich miast. Zapoczątkowany przez Trachów gospodarczy i kulturalny awans Sośnicowic, z pewnością dotrwał do początków XVII wieku. Nie był on jednak na tyle wielki, by mogły one podjąć konkure- ncję innych miast. Po raz kolejny okazało się bowiem, że możli- wości ekonomicznej ekspansji Sośnicowic są bardzo ograniczone : od zachodu - gigantycznymi obszarami leśnymi o słabym zaludnie- niu, a od wschodu - pasem dużych miast na czele z Gliwicami. Pewne utrudnienia w rozwoju miasta, mogły się również wiązać z pogłębiającym się protestantyzmem Trachów. Przejawiało się to m.in. tym, że u progu nowego stulecia, sprzeciwili się oni sprowadzeniu do miasta katolickiego księdza. Było to związane z wakującym tutaj od pewnego czasu stanowiskiem proboszcza. Nie sprzyjało to z pewnością przychylnemu nastawieniu władz do osady jako całości. Tym bardziej, że jak można sądzić, Trachowie dbali o pozyskanie dla własnej wiary, także swoich poddanych. Początkiem końca świetności Sośnicowic w tym okresie, podobnie jak dla innych miast i ziem śląskich, był wybuch wojny 30-letniej (1618-1648). Był to owoc postępującej od końca XVI wieku kontrreformacji, która nie ominęła również Śląska. Wydaje się,że szczególnie istotne konsekwencje miała dla Trachów i Sośnicowic, przegrana stanów czeskich pod Białą Górą niedaleko Pragi w 1620 roku. Rozpoczęło to bowiem proces rugowania szlachty czeskiej, do jakiej należeli Trachowie, z ważnych stanowisk państwowych, ograniczania wpływu na życie gospodarcze, itp. Na tej podstawie można wnosić, że skutki takiej polityki dotknęły również tę rodzinę. Podkreśla się, że fakt tego iż po wojnie nadal pozostali oni właścicielami Sośnicowic wynikał tylko z tego, że ich rodzina podobnie jak samo miasto miały bardzo peryferyjny charakter. Nie zachodziła więc pilna potrzeba wyrugowania Trachów z Sośnicowic. Generalnie jednak rzecz biorąc zwycięstwo katolicyzmu w pierwszym etapie wojny 30-letniej wpłynęło na zaostrzenie kursu wobec nieprawomyślnych. Księstwo opolsko-raciborskie na którego terytorium znajdowały się Sośnicowice, przypadło wyznaczonym przez cesarza urzędnikom, którzy mieli przywrócić tutejsze ziemie na łono Kościoła i Habsburgów. Jednym z nich był znany ze swej kontrreformacyjnej gorliwości hrabia Fryderyk Oppensdorf, piastujący przez pewien